Najpierw powstała ramka dla babci i dziadka, a dopiero później zlitowałam się nad moją siostrą i córcią Olą. Trzy pokolenia w jednej oprawie. Uwielbiam zdjęcie dziadków i mojej siostry. Te stare zdjęcia ślubne są przepiękne. Takie proste, a zawierają w sobie tyle uroku, tajemnicy i miłości...
wtorek, 6 stycznia 2009
piątek, 2 stycznia 2009
Góralu...czy ci nie żal...
Zaraz po rodzicach, to Ją pierwszą ujrzałam. Królowa Beskidu Wysokiego - Babia Góra. Mój prawdziwy dom, choć teraz bardzo daleko i od święta... Ale za to, jak cudnie zaciągnąć się tym powietrzem, które pachnie lasem, słońcem, czystą wodą, borówkami. Jak cudnie wbić oczy w "Królową" i przez godzinę myśleć o niczym. To lepsze od medytacji. Myślenie o niczym to specjalność Zawojan i moja, jak tylko tam jestem. Cały świat staje w miejscu. Tak nagle. Nikt,nigdzie się nie spieszy, bo i po co... Na wszystko jest czas.
Całe szczęście moje, że pokochałam mój nowy dom. Mam las, borówki (tutaj jagody), dużo słońca. Z powietrzem problem mały, no i świat nie chce stanąć w miejscu, nawet na moment. Marzę, żeby się tak nie spieszyć wszędzie i ciągle... Obawiam się tylko, że to marzenie nieprędko się spełni, jeśli w ogóle... Ale co tam... Grunt to mieć marzenia ;-)
Małe jest piękne...
Są maleńkie, ale słodkie. Kupiłam je dwa lata temu za jakieś grosze w sklepie ogrodniczym. Służą mi przez cały rok, są wszędzie, czasem w zadziwiających miejscach, czasem osobno, czasem całym "stadkiem". Najcześciej pilnują mojego ulubionego obrazu, który wyhaftowałam 5 lat temu - "Lilie na wodzie". Kiedy za oknem szaro i buro (choć w najcieplejszym mieście Polski trudno o pochmurny dzień) wystarczy, że popatrzę na ich buźki i minki (każdy ma inną) i od razu robi się jakoś cieplutko i słonecznie w duszy. Moi mali przyjaciele.
Nietłukące się bombki...
Jest taki ktoś...
Czasem przychodzi taka chwila, kiedy myślę o kimś absolutnie niesamowitym, o kimś szczególnym w życiu każdego z nas. Wtedy zapalam świeczkę w tym małym glinianym kaganku z Jego imieniem i uśmiecham się w niebo ... do Niego. I od razu mi lepiej, bo wiem, że i On uśmiecha się do mnie, w ten charakterystyczny sposób, jak góral do górala, jak ojciec do córki...
